Kantor w Poznaniu
2008-10-31 08:23:23
Studia ważną sprawą są, jednakże rzadko się zdarza, że ludzie po studiach robią rzeczywiście to, czego przez pięć lat się uczyli. Znam mnóstwo osób, które studiują jedynie dla przyjemności kierunek, który ich po prostu interesuje, lub jest przyjemny i łatwy w studiowaniu. Często są to kierunku, po których poza karierą naukową nic konkretnego w życiu nie można robić. Doskonałym przykładem na to jest mój kolega Tomek. Tomka znam od liceum juz wówczas był niezwykle szalonym i narwanym chłopakiem. W szkole pojawiał się rzadko, ale czasu którego nie spędzał w szkole, nie spędzał także na oglądaniu telewizji. Tomek miał pasję, której nie potrafię sobie wytłumaczyć. Tomka kręciły kursy walut. Poznań, miasto, w którym się wychowaliśmy, to idealne miejsce na rozwijanie takiego dziwnego hobby, jak miał Tomek. Na każdym kroku spotkać tu można kantory. Poznań to przecież jedno z najważniejszych miast w Europie, którego międzynarodowy charakter podkreślają właśnie liczne kantory. Poznań należy do miast, do którego nie tylko chętnie przybywają studenci, ale także zagraniczni inwestorzy, a dla większości z nich wielkiego znaczenia mają kantory. Poznań całą swoja niezwykłością sprawił, że Tomka najpierw zaczęła zadziwiać ogromna liczna kantorów,. znajdujących się tutaj, a następnie, jakby zamieniło się to w manię, całe dnie spędzał chodząc od kantoru do kantoru i sprawdzając aktualne kursy walut. Poznań stał się dla niego miastem wielkich możliwości, w którym bez większych nakładów finansowych mógł pielęgnować swoje, jakby nie było, dziwaczne zainteresowanie. Jego pasja nie ograniczała się tylko do regularnych odwiedzin wielu kantorów. Pewnego dnia Tomek pokazał mi swój zeszyt. W pierwszej chwili pomyślałam, zeszyt jak zeszyt, ale zatkało mnie, gdy go otworzyłam. Na kartkach tego grubego zeszytu w porządku chronologicznym i alfabetycznym (w odniesieniu do nazw kantorów lub ulic, na których się znajdowały) Tomek zapisywał kursy walut. Poznań był dla niego, jak sam to kiedyś stwierdził wielką skarbnicą wiedzy, z której on nie omieszkał skorzystać. Nie rozumiałam wówczas tego, co mówił, a ni tym bardziej zamiłowania do odwiedzania kantorów. Jeszcze w liceum czasem próbowałam sobie tłumaczyć to jego zainteresowanie faktem, że po maturze pójdzie na jakieś poważne ekonomiczne studia, ale Tomek wybrał filozofię. Na studiach jednak nie porzucił swojej pasji. Nie miał co prawda już tyle czasu, by chodzić po kantorach, bo musiał pracować, ale na miejsce swojej pracy wybrał właśnie kantor w Poznaniu, blisko uczelni. Tuż po studiach sam otworzył kantor w Poznaniu, który prowadzi do dziś. Jakiś czas temu spotkałam go przypadkiem na mieście. Był niezwykle zadowolony ze swojego życia i jak przyznał, kantor w Poznaniu, którego jest teraz właścicielem to był początek jego kariery, bo zachwycony liczbami, analizami finansowymi na rynku walut, stał się jednym z czołowych analityków w jednej z wielkich korporacji. Kto by pomyślał, że z człowieka bujającego w obłokach stanie się tak poważnym panem biznesmenem.
Pozostaw swój komentarz